Podróże kształcą. To stare powiedzenie sprawdza się od wieków. Idąc tym tropem rozmawiamy z najbardziej wykształconą osobą w naszym najbliższym otoczeniu – Tomkiem Lechowskim. Tomek od lat podróżuje w najdalsze zakątki świata zwiedzając miejsca o których istnieniu wiemy tylko z map, Internetu i lekcji geografii. W dodatku potrafi połączyć systematyczne podróżowanie z obowiązkami zawodowymi, będąc od wielu lat członkiem rodziny Dakoma. Poprosiliśmy Tomka o poświęcenie chwilki czasu na rozmowę, aby przybliżyć tą niesamowitą pasję do podróży.

Dubaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a na pierwszym planie… bohater naszego wywiadu.

Jaką swoją podróż wspominasz najlepiej?

Tomek: Wiesz, tych podróży było naprawdę sporo i każdą miło wspominam. Ale jeżeli mam wybrać taką jedną najlepszą to była „oblotówka” przez Etiopię do Republiki Południowej Afryki. Potem z RPA do Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie) i dalej Dubaj – Bangkok (Tajlandia). Zresztą w Dubaju to można powiedzieć, że jestem już stałym bywalcem, ale to dzięki RPA wspominam najlepiej tę trasę.

Dlaczego?

Przylądek Dobrej Nadziei. On robi niesamowite wrażenie. Ten cud natury ze swoimi unikalnymi widokami to prawdziwa uczta dla oczu. Stając w południowej części Afryki i spoglądając w stronę Oceanu Atlantydzkiego można zapomnieć na chwilę o wszystkich codziennych sprawach i tak zwyczajnie, po prostu zachwycać się tym cudem natury. To tam właśnie niesamowite wrażenie zrobiło na mnie całe wybrzeże RPA z… populacją pingwinów, która żyje na wolności. Człowiek od lat wchodzi na dzikie terytoria zwierząt, przesuwając granicę w której żyje, a tutaj jak na dłoni widać tą ich wolność. Pingwiny są tam pod ochroną, a obserwować można je z bliska dzięki specjalnym podestom. Jest także możliwość kąpieli w zatoczce i obcowania z nimi.

Czyli woda i plaża?

Nie tylko. Miłośnicy gór również znajdą coś dla siebie. Góry w Przylądku Dobrej Nadziei są naprawdę ogromne. Żeby zobrazować czym jest RPA – byłeś w Chorwacji?

Byłem, zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Oczywiście. Góry, woda, plaże, piękne widoki. Ale przy RPA to uwierz mi – Chorwacja jest czymś na kształt miniatury tego, co możesz zobaczyć w tym afrykańskim kraju.

Przylądek Dobrej Nadziei, pierwotnie Przylądek Burz – przylądek leżący w Republice Południowej Afryki, 160 km na północny zachód od Przylądka Igielnego. Stanowi zakończenie Półwyspu Przylądkowego, u którego nasady leży Kapsztad. Na zdjęciach kolonia pingwinów żyjących na wolności oraz widoki na góry i ocean.

Gdzie najdalej udało Ci się polecieć? Mowa oczywiście o dystansie między Polską, a krajem docelowym.

Zobrazuję to na przykładzie czterech stron świata. Na zachód to będzie Hawana (Kuba), na wschód Japonia. Na południe to wspominane RPA, a na północ… się nie wybieram.

Dlaczego na północ się nie wybierasz?

Nie lubię zimna i niskich temperatur.

Znakiem rozpoznawczym Hawany są samochody.

Podziel się swoim sekretem taniego podróżowania. Czy dużo wcześniej wyszukujesz promocji, a może posiadasz tajną kartę stałego „obieżyświata”?

Ależ nie, skąd, nie mam takiej tajnej karty, a nawet jak mam to i tak nie mam (śmiech). A na serio. Tanie podróżowanie to tak naprawdę w pewnym sensie jest poświęcenie swojego wolnego czasu oraz wiele godzin przed komputerem. W pierwszej kolejności trzeba dokładnie przeszukać oferty w różnych liniach lotniczych. Są też portale z cenami biletów lotniczych. Nie raz, nie dwa, bazuję po prostu na błędach cenowych.

Błędy cenowe?

Oczywiście! Trzeba to wykorzystywać i nauczyłem się jak to robić. Jest jeszcze jedna zasada taniego podróżowania: im szybciej zdecydujesz się na zakup biletu w dalszym terminie, tym lepiej.

Częste podróże to także wyzwanie logistyczne – jak to wszystko ze sobą łączysz? Nie męczysz się długimi lotami i dalekimi podróżami?

Każda podróż jest męcząca. Ale jak się kocha co robi, to nie ma żadnego znaczenia. Dla mnie planowanie potrafi zająć nawet cały rok. A czasem planuje się tydzień. W domu korzystam z Internetu i planuję trasę tak dokładnie, jak to tylko możliwe. Muszę mieć wszystko przygotowane i wiem dokąd jadę, co chcę zobaczyć, zwiedzić. Zatem logistycznie jestem przygotowany dużo wcześniej, mam nawet pobrane plany offline. Czasem będąc na miejscu korzystam z Internetu, ale są takie miejsca gdzie minuta korzystania z sieci kosztuje nawet 250 zł. Dlatego wszystko sprawdzam wcześniej. Poza tym uwielbiam to robić. Obmyślam sobie wszystko w najmniejszych szczegółach. Dzięki temu wiem, czy będąc na miejscu korzystać z samochodu czy z transportu publicznego.

Opłaca się wynajmować samochód na miejscu?

Czasem tak, ale zasada jest taka, że im większa aglomeracja miejska, tym bardziej opłaca się korzystać z transportu publicznego. Poza tym szukam zawsze jak najtańszego środka transportu.

Czyli klucz do sukcesu to wcześniejsze planowanie?

Jak najbardziej. Masz wszystko poukładane i wiesz co dalej, gdzie jechać, co zrobić, jak maksymalnie wykorzystać ten czas na miejscu. Dla przykładu – znasz jakiś język azjatycki? Kiedyś stanąłem przed tablicą lotów i wszystko było w ich „krzaczkach”. Szkoda czasu i sił, dlatego przygotowuję się wcześniej.

Nie mam też więcej urlopu jak 26 dni. Ja kalendarz planuję cały rok do przodu, korzystam też z okazji dni wolnych – czerwonych kartek w kalendarzu. Jakbyś mnie zapytał o kalendarz na ten rok, jestem w stanie z głowy powiedzieć, kiedy dokładnie wypada wolny dzień w tygodniu.

Czyli łączysz przyjemne z pożytecznym?

Jasne że tak. Lubię sobie usiąść z herbatą lub kawą w ręku, wieczorami lub w weekendy i klikam w Internecie. Żona mówi „ciągle klikasz i klikasz”, a ja to lubię.

Domyślam się, że najczęściej korzystasz ze środka transportu jakim jest samolot. Czy myślałeś jednak kiedyś o czymś takim jak rejs dookoła świata? Czy może taka forma podróży nie jest dla Ciebie?

Dookoła świata… hmmm… oczywiście jest to do zrobienia, ale… samolotem. Taką podróż można odbyć odcinkami. Ale takie coś robi się raz na parę lat. Na pięć lat lub więcej. Jest to oczywiście w moich planach i w zasięgu, ale tylko drogą lotniczą.

A statek?

Aby zrobić rejs statkiem musisz być emerytem, a nim jeszcze nie jestem i szybko nie będę. Rejs odpada, to trwa ponad 40 dni.

Z kim najczęściej podróżujesz? Rodzina? Przyjaciele?

Na równi – większe wyjazdy na inne, egzotyczne kontynenty to jadę z żoną. Ale są wyjazdy weekendowe i na takie jadę z przyjaciółmi. Oprócz turystycznych wyjazdów jeżdżę również na wojskowe pokazy lotnicze w różnych miejscach Europy. Mamy stałą paczkę przyjaciół i jak tylko odbywają się takie pokazy – można być pewnym, że tam będziemy.

Wojskowe pokazy lotnicze jak w Radomiu?

Tak, coś podobnego jak jest w Radomiu, ale jeździmy na pokazy po całej Europie, inne maszyny, inna skala przedstawienia. Zależy oczywiście od miejsca.

Czy kiedykolwiek miałeś jakieś problemy z powodu bariery językowej?

Może Cię zaskoczę, ale nie znam języka angielskiego. Ale wiesz co? Nie uważam, że jego nieznajomość to jest jakiś problem. I bez znajomości języka można wyjechać na koniec świata. Angielski byłby na pewno ułatwieniem, ale nie jest niezbędny, aby pojechać nawet do najbardziej egzotycznego kraju. Zawsze znajdą się ludzie, którzy pomogą. Poza tym coraz lepiej działają translatory w telefonach. Czy w Chinach czy w Japonii nie miałem żadnego problemu, aby się porozumieć. Człowiek człowieka zrozumie niezależnie od narodowości i kontynentu.

Wspomniałeś o ludziach, którzy pomagają na miejscu. Czy stereotypy o ludziach i ich pochodzeniu, narodowości są prawdą?

Z moich obserwacji wynika, że np. Arabowie w krajach europejskich, to zupełnie inni ludzie niż w krajach arabskich. Zwiedzałem je wielokrotnie i jest to zupełnie inny temat – odwiedziłem Kuwejt, ZEA… tam jest całkowicie inna kultura. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich byłem z 6 razy. Bardziej taki tradycyjny, arabski kraj to Oman.

Oman?

Tak, jeżeli chcesz zobaczyć prawdziwy arabski kraj, to polecam Oman. Ludzie są sympatyczni i serdeczni, starają się pomóc.

A inne arabskie kraje? Afganistan?

Nie poruszam się w miejscach, gdzie są konflikty zbrojne.

To zrozumiałe, zdrowie i bezpieczeństwo jest najważniejsze. Gdzie czułeś się mało bezpiecznie?

Przedmieścia Addis Abeba (Etiopia) – slumsy. Było tam naprawdę niewesoło, pomimo że to chrześcijański kraj. Ale gorzej jest w Meksyku i przede wszystkim Manila – Filipiny. Tam ochroniarze chodzą z shotgunem (przyp. red. długa strzelba) – chyba nie muszę mówić nic więcej? No i ten kontrast… Tysiące, miliony ludzi wokół ciebie, jesteś w dzielnicy i idziesz dalej, przechodzisz przez ulicę, wiadukt i nagle całkowita zmiana klimatu, zaczynają się galerie, drogie samochody, ładnie wykończone budynki – na pograniczu dzielnic jest bieda i nowoczesność. Jakby ktoś przekroił nożem zdrowy i zepsuty owoc i połączył je ze sobą.

Czy jesteś w stanie wymienić kilka zabawnych sytuacji, które spotkały Ciebie za granicą?

Każda moja podróż to jakaś zabawna sytuacja. Długo by wymieniać. Ale np. kiedyś pożyczałem skuter na Bali. Facet mnie pyta czy mam prawo jazdy na taki skuter. No oczywiście że nie mam, ale skuter trzeba było wypożyczyć, więc mówię mu że mam. Wszystko odbywa się na przysłowiową „gębę”. On mi daje klucze i stoi i patrzy jak odpalam… Ale nie idzie odpalić, próbuję w jeden sposób, w drugi… nie odpala.   

Zepsuty?

A skąd. Nie wiedziałem jak to ustrojstwo odpalić. Idę do faceta i mówię że nie odpala, a ten się dziwi dlaczego nie umiem go uruchomić, skoro zadeklarowałem wcześniej że jeździłem i mam na to prawo jazdy. Musiał podejść i pokazać mi jak to się robi, tam jest taki mechanizm jak w quadach, musisz w odpowiedniej kolejności wcisnąć przyciski, przekręcić zapłon. Jak nie wiesz jak to zrobić, to nie odpalisz.

Bali – indonezyjska wyspa w archipelagu Małych Wysp Sundajskich.

Czy z podróży przywozisz jakieś pamiątki, które przypominają Ci odwiedzone miejsca, czy inaczej zachowujesz w pamięci swoje wizyty?

Zdarza się, ale nie są to regularne zakupy. Czasem żałuję, że od początku nie robiłem jak słynny Tony Halik. On zawsze coś przywoził z podróży. Z każdego miejsca miałbym jakąś pamiątkę, jakąś rzecz. Nawet magnes na lodówkę czy coś podobnego, ale nie żałuję, bo nie to jest priorytetem.

To teraz pytanie z kategorii kuchnie świata – miejsce gdzie zjadłeś najlepsze w swoim życiu danie to…? Tylko nie mów, że w domu…

W domu oczywiście że najlepsze… ale na kolana powalają steki na Azorach (Portugalia). Archipelag dziewięciu wysp wulkanicznych. Wszystko zdrowe, zero chemii. Jak jadłem steki, to nie wiedziałem, że stek może być aż tak dobry.

Przecież stek jest zawsze pyszny.

Haha, tak Ci się tylko wydaje. Jak nie jadłeś na Azorach, to nie wiesz co to dobry stek. W Japonii ośmiornice z grilla. No i jedzenie typu street food w Bangkoku. Jakie to pyszne! Nawet nie wiem co to za mięso tam było, tak świetnie doprawione, nie wiem nawet z czego (śmiech), ale co by to nie było, smakowało rewelacyjnie.

A która kuchnia świata, poza rodzimą oczywiście, jest dla Ciebie najsmaczniejsza?

Kuchnia nie jest dla mnie priorytetem. Czasami zdarza się nawet, że jem na miejscu wielokrotnie sprawdzone dania. Trzeba też pamiętać, że w różnych częściach świata jest inna flora bakteryjna i nasz żołądek źle to znosi. Potrzebuje czasu, aby się dostosować. Dlatego ważna jest higiena – żele antybakteryjne, chusteczki czyszczące, bo o problemy żołądkowe nie trudno.

Zabytki czy natura? Co robi na Tobie największe wrażenie?

Natura. Bez dwóch zdań. Wadi Rum w Jordanii. To miejsce, gdzie kręcone były Gwiezdne Wojny, Prometeusz, ogólnie miejsce idealne na plan zdjęciowy filmów science-fiction. Pustynia ma unikalny, księżycowy klimat. Byliśmy tam tuż przed tym całym „koronawirusem”.

Wadi Rum w Jordanii – idealne miejsce do kręcenia filmów science-fiction.

A zabytek? W jakim kraju?

Stronię od ludzi, unikam miejsc które są tworem ludzkich rąk, ale jeżeli miałbym wybrać coś co zrobiło na mnie wrażenie, to będzie Petra w Jordanii.

Przyznaj się Tomek, wygrałeś w Totka że tyle podróżujesz?

A skąd. Jestem turystą niskobudżetowym. Nie śpię w hotelach All Inclusive, nie jest mi obca zupka chińska. Wydatki? Proszę bardzo – do Manili ok. 440 PLN, 130 PLN Dubaj – Manila. Ludzie wydają więcej na inne swoje pasje. Ktoś zbiera znaczki, ktoś ma kochankę i na nią wydaje kasę, a ja na podróże. Dla mnie są one szukaniem inspiracji. Otwarty jestem na różne kultury. Uwielbiam zwiedzać, im człowiek więcej widzi, poznaje, tym się po prostu lepiej czuje. To jest moja pasja. Jest ona czasem mecząca fizycznie, ale ja odpoczywam psychicznie. Nie jestem typem kanapowca, który pojedzie na wakacje i cały czas leży. Ja może i jeden dzień w roku poleżę na plaży, ale później mnie już nosi.

Czyli nie wydajesz majątku na takie podróże?

Ja się po prostu poruszam w tanich lotach, okazjach, ofertach. Stąd to wcześniejsze planowanie. Nie sztuką jest kupić bilet za 2000 PLN i jechać na wycieczkę All Inclusive, ale ja tego nie robię. Nigdy nie śpię w drogich hotelach. Czasami śniadanie w hotelu się zdarza, ale nie zawsze. Jem głównie na mieście w najtańszych możliwie miejscach. Dla mnie liczy się podróż i zwiedzanie, nie opływam w luksusach podczas takich wyjazdów. Nie to jest celem.

Wiesz, jak byłem w Zanzibarze to nie bałem się przejść pieszo z lotniska do hotelu. Wcześniej znalazłem tanią ofertę, taka włoszka prowadzi tam hotelik 1,5 km od lotniska. Lądowaliśmy w nocy, taksówkarze krzyczą „danger, danger!”. A my idziemy twardo przez miejsca, które widzimy pierwszy raz na własne oczy. Las, pola, jakieś zabudowania jak w scenerii z horrorów. Mijasz tubylców, którzy patrzą na Ciebie jak na zombie. Bo idą biali ludzie piechotą! Przecież to niespotykane! Tam turyści wychodzą z lotniska i wsiadają do taksówki i jadą bezpiecznie do hotelu. Ale nie my. Dzięki temu masz zaoszczędzone na kolację, jakiś serek, kanapkę. A skoro o tanich podróżach mowa, nie każdy by się pokusił z żoną polecieć tylko z plecakami turystycznymi na 18 dni w Azji. A my to zrobiliśmy!

Jest wiele miejsc, które na pewno wywarły na Tobie olbrzymie wrażenie i zapewne chętnie byś do nich wrócił. Ale jakie miejsce na świecie wywarło na Tobie takie wrażenie, że mógłbyś tam ciągle wracać?

Masz rację, jest takie. To Zanzibar. Dlaczego? Plaże puste od turystów, z białym piaskiem, wiesz, tak białym jak… mąka. Klimat też super.

Plany na przyszłość?

Teraz jestem uziemiony przez koronawirusa. Ale już za dwa miesiące planuję wystartować do St. Petersburga. Jestem pełny optymizmu, mam nadzieję że uda się to zrobić. A później? Bahrajn – bilety już mam na pokazy lotnicze. W przyszłym roku mam plany podróży dookoła świata.

Wywiad przeprowadzony w kwietniu 2020 r.

Poniżej zdjęcia z produktami Cocciné z podróży Tomka.

WIĘCEJ ARTYKUŁÓW I PORAD ZNAJDZIESZ –> TUTAJ

Śledź nas na Facebooku i Instagramie:

Facebook: www.facebook.com/KochamButyCoccine/

Instagram: www.instagram.com/coccineinspiruje/

Zobacz nasze porady na YouTube: Coccine Inspiruje

Odwiedź naszą stronę Internetową: www.coccine.eu

Cocciné na krańcu świata – część 1 – wywiad

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *